Jednak ta kobieta nazwijmy ją X miała w sobie coś, że chciało się z nią spędzać czas. że troszkę napewno ale ja sam nie wiem czego chce. Odpowiedziała mi, że rozumie ale tak być Powiedz, powiedz, powiedz, powiedz mi co myślisz i dlaczego Nie wszystkie dziewczyny to tępe idiotki, to ja mam do takich niefarta Powiedz, powiedz, powiedz, powiedz, powiedz mi coś ciekawego W chuju mam twoje troski i wnioski, jeśli twoja głowa jest mało otwarta Powiedz, powiedz, powiedz, coś co stępi moje ego Jak odpowiedzieć na pytania dotyczące wywiadu O treściach, których nie ma w CV. Jednym ze sposobów, w jaki osoba przeprowadzająca wywiad może uzyskać tę perspektywę, jest zadać otwarte pytanie: "Powiedz mi coś o sobie, czego nie ma w Twoim CV". Pomyśl o tym pytaniu jako o możliwości wyboru najbardziej atrakcyjnych informacji do 154. Jak myślisz, z czego wyrośniesz, ale tego nie zrobiłeś? Może to być coś pozytywnego, że są szczęśliwi, że się trzymali, lub być może negatywny nawyk, który się utrzymał. Cokolwiek wymyślą, prawdopodobnie powie ci coś o tym, kim są teraz i być może kim chcą się stać. 155. Translations in context of "Coś czego nie wiem" in Polish-English from Reverso Context: Niech mi pan powie coś czego nie wiem. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Powiedz mi coś, czego nie wiem. Proszę. Dodatkowo niech to będzie coś, co mnie zaintryguje na tyle, żeby mi się chciało słuchać przez 3 minuty. Żebym poświęcił swoje zasoby poznawcze, uwagę i pamięć krótkotrwałą. Powiedz mi coś takiego, a od razu są większe szanse na to, że się zakocham. Tylko nie mów mi o tym zbyt skomplikowanym językiem. Bo jeśli nie zrozumiem czegoś, to nie będę zaintrygowany. Będę zirytowany. Można zacząć dobrze albo źle (celowy banał – tak nie zaczynaj, chyba że z konwencji zrobisz walor). Dobry, mocny, intrygujący początek jest jak dobre wybicie się z bloków startowych (banalna metafora, chociaż i tak mniej banalna niż… „coś tam jest jak seks”). Na pewno nie gwarantuje zwycięstwa, ale z pewnością je ułatwia. Fatalny start można jeszcze bohatersko podgonić, ale to naprawdę wymaga dobrej kondycji i doświadczenia. Brzmi banalnie. Tyle że wcale nie jest banalnie proste. Nasiąknięci złymi wzorcami prelegenci katują wstępami rodem z festiwalu piosenki polskiej w Opolu lub konferansjerką wiejskiego wodzireja. „Jest mi niezmiernie miło powitać państwa”; „Chciałbym dziś opowiedzieć państwu o projekcie, nad którym pracujemy od wielu miesięcy”; „Cieszę się, że znaleźli państwo czas by posłuchać o moich doświadczeniach”. Taka nadmierna grzeczność nie wróży niczego dobrego… Moje neurony od razu uruchamiają tryb akademii z okazji kolejnej rocznicy rewolucji październikowej (tak – jestem stary i je pamiętam. Nikt mi tego nie odbierze). Jeśli ktoś jest naprawdę podekscytowany, to będę to widzieć i słyszeć. Nie musi mi o tym deklaratywnie nucić frazą Krzysia Ibisza. Jest konwencja festiwali (i super) i jest konwencja konferencji prasowej ministra Szyszki. Konferencje branżowe (np. HRowe, marketingowe, PRowe inne), a także konferencje popularnonaukowe czy startupowe takiej konwencji na szczęście jeszcze nie mają. Więc kieruj się zasadą – nie zamorduj nudnym wstępem. Tyle wystarczy. Jak dobrze zacząć? Łatwiej mi będzie napisać jak na pewno nie zaczynać. Po pierwsze bez wyrażania nadmiernej wdzięczności i opowiadania o sobie (chyba że zaczynamy od mocnej wiarygodnej historii osobistej, która ma wyraźny cel – wyjaśnienie problemu, zjawiska czy wskazanie ważnej tezy). Po drugie bez sadzenia banałów, przy których ledwie tli się pole Wernickiego i Broka (odpowiedzialne za rozumienie tekstu), a cała reszta mózgu śpi jak przy słuchaniu audiobooka z tekstem instrukcji obsługi pralki automatycznej. Banały dzielą się na: niemiłosiernie banalne i niemiłosiernie banalne wielkie kwantyfikatory. Te pierwsze to stwierdzenia „Internet zmienił sposób, w jaki się komunikujemy”, lub „Edukacja to klucz do rozwoju gospodarczego”. Jak słyszę taki wstęp, to mam ochotę wyskoczyć przez okno. Te drugie to zawsze budzące sceptycyzm frazy „Jak wszyscy wiemy, branża modowa rozwija się dynamicznie”; „Wszyscy się chyba zgodzimy, że dobro naszych milusińskich jest najważniejsze”. No i są jeszcze banalne i zgrane frazesy – content is the new king, czy data is new oil. Osobną grupę stanowią studia przypadków, które już wszyscy znają. Ostatnio rozmawiałem ze świetną dziewczyną pracującą w dziale marketingu dużej (ale fajnej) korporacji. Powiedziała, że jak na jeszcze jednej konferencji marketingowej usłyszy o tym, jak Target wysłał kupony na ciążowe zakupy dziewczynie, która sprawdzała, czy jest w ciąży, to wstanie i wyjdzie. Po trzecie – bez lawirowania i snucia historii typu „kiedy tak sobie do Was jechałem, to zastanawiałem się, o czym wam dziś opowiedzieć”. To trochę tak, jakby powiedzieć – w ostatniej chwili zdecydowałem się tu przyjechać i w sumie to się nie przygotowałem, więc teraz coś naprędce pobajdurze. A wy słuchajcie, jak klecę na poczekaniu tę prezentację. Na taką swobodę improwizacji (celowej) może sobie naprawdę niewiele osób pozwolić. Jest wśród nich Rafał Masny, który potrafi w ostatniej chwili wejść na scenę i wyznać szczerze, że nie przygotował slajdów. Tylko że mimo wrażenia improwizacji, cała jego prezentacja jest znakomicie ograna, a brak slajdów jest wręcz atutem. Po czwarte – bez przedstawiania się. Publiczność najczęściej wie, kto jest kolejnym prelegentem. Albo wyczytała to z programu, albo dowiedziała się od prowadzącego. Albo możemy jej o tym sami powiedzieć, ale jakoś inaczej wpleść to drogie nam imię i nazwisko. Może na końcu, może w środku. Nie jest to błąd śmiertelny, ale naprawdę, jeśli najciekawsze, co chcesz powiedzieć na początek, to, że nazywasz się Piotr Bucki to słabo. Efekt aureoli towarzyszy ludziom atrakcyjnym, pewnym siebie. A efekt dobrego wstępu warunkuje odbiór reszty prezentacji. Nie, żeby po intrygującym wstępie można było odpuścić i serwować atrakcje na miarę oglądania schnącej farby. Jednak jak już zaczniemy dobrze, to mamy mały plus u widowni. Lepiej tego nie spartolić. Skąd brać dobre wstępy? Z głowy, z netu, z życia. Byle nie z dupy. Wszystko może być inspiracją. Ja swoje zbieram i gromadzę zewsząd. Dobre książki są dobrym źródłem badań. Życie dostarcza historii, które można wykorzystać, by pokazać jakiś schemat. O tym, żeby nie pisać głupot na facebooku, można opowiedzieć za pomocą historii Janine Sacco, Ewy Wanat, albo… mojej. O monitoringu mediów można mówić wykorzystując nieśmiertelny przykład Virgin Trains albo poszukać dalej. Ja zbieram inspiracje naprawdę wszędzie. Ostatnio podczas treningu nordic walking natknąłem się na watahę wilków. Tak mi się przez mikro-sekundę wydawało. Potem zorientowałem się, że to psy zaprzęgowe (dostrzegłem właściciela). Szybko poszedłem dalej, by po chwili się cofnąć i zapytać, czy mogę zrobić zdjęcie. Po co? Żeby mieć podkład pod wyjaśnienie modelu uwagi Meyera. Będzie jak znalazł, jak będę o tym przygotowywał prezentację. Im więcej wiemy, czytamy, obserwujemy i wystawiamy się na różne dziwne sytuacje (czasem niekomfortowe), tym więcej mamy inspiracji. Jeśli ciągle nasiąkamy beznadziejną komunikacją, fatalnymi wzorcami i jeździmy na konferencje, gdzie te same gadające głowy podają te same studia przypadków, to nic dziwnego, że przyjmujemy to za standard. Włącz więc TEDa, włącz myślenie i przygotuj następnym razem kilka zdań wstępu, które zmiotą największego sceptyka. I dowiemy się czegoś, czego nie wiedzieliśmy. Photo Credit: Nando The Ninja via Compfight cc Na parkingu przed szkołą zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam. Mianowicie zobaczyłam jak Fran przytula się z Diego. Czego on znowu chce tylko tym razem od innej przyjaciółki. Gdy tylko Leon zaparkował szybko wysiadłam z samochodu i podeszłam do dwójki. Śmiali się z czegoś. Widać, że się zaprzyjaźnili. Przywitałam się z nimi. - Diego co ty tutaj robisz?- zapytałam ciekawa. - No jak to co zaśmiał Słyszałem o Twoim zerwaniu z tym, jak mu było. Z Leonem. Ostrzegałem Cię, przed tym, że Lara będzie chciała robić wasz dodał pewny Spotkajmy się po szkole z tego co mówiła mi Fran kończycie o 16. Będę czekał po szkole na Ciebie. Chcę z Tobą porozmawiać. Proszę to bardzo nie wiem o co może mu chodzić, ale, że jestem bardzo ciekawska postanowiłam się zgodzić. W końcu nie mam nic do stracenia. Chłopak powiedział coś jeszcze Fran i poszedł gdzieś. Swój wzrok wbiłam w przyjaciółkę. - Diego to kolega Lu, ten z wymiany. I ona poprosiła mnie abym go przenocowała. Naprawdę jest miły, fajny, przystojny...- rozmarzyła się. Swoją historię związku z Diegiem opowiedziałam tylko Leonowi i Lu i jeszcze Angie. Nie wiem czy mówić to Fran. Może nie jest aż takie konieczne jak mi się wydaje. Monolog przyjaciółki przerwał dzwonek. Szybko poszłyśmy do odpowiedniej klasy, w której mamy mieć wychowawczą. Spóźniłyśmy się, ale przeprosiłyśmy. Usiadłam na swoim miejscu. Rozejrzałam się po pomieszczeniu nie zobaczyłam Leona. Ciekawe gdzie się zgubił. Kobieta zaczęła mówić ważne informacje, jedną z nich była ta, że wraca babka od fizyki. Kiedy Angie pisała coś na tablicy zauważyłam na jej palcu serdecznym pierścionek, jakby zaręczynowy. Muszę ją później wypytać. Nagle do pomieszczenia wszedł Leon. Przeprosił za spóźnienie i usiadł na swoim miejscu. Popatrzyłam na niego siedział jakiś taki zamyślony. Chciałam go zapytać czy coś się stało, ale najwyżej porozmawiam z nim po szkole, po spotkaniu z Diego. Po lekcji gdy wszyscy wyszli z klasy podeszłam do biurka Angie. - Ładny pierścionek. Zaręczynowy?- zapytałam, kobieta popatrzyła na mnie Kto jest tym szczęściarzem? - Tak to zaręczynowy. Ten szczęściarz to Paul. Poznasz go na pewno. zapewniła mnie posłałam jej uśmiech i mocno przytuliłam. Mam nadzieję, że ten facet jest odpowiedni, dla Angie. Później udałam się na następną lekcję. Zostało ki jeszcze spotkanie z Diego i rozmowa z Leonem. Oby te zajęcia szybko się skończyły. ^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^* Wyszłam przed szkołę zauważyłam Diego. Podeszłam do niego i razem ruszyliśmy do pierwszej lepszej knajpy. Na szczęście nie daleko znajdował się bar koktajlowy. W środku było bardzo przytulnie. Zajęliśmy jeden wolny stolik. Zamówiłam sobie gorącą czekoladę z piankami. Kelnerka mówiła, że dobra, zaraz się przekonamy. Gdy kobieta odeszła od stolika popatrzyłam na Diego. - Co było aż takie ważne?- zapytałam prosto z mostu. Westchnął. Położył swoją dłoń na mojej, lecz ja szybko zabrałam swoją. - No dobra przyjechałem tutaj tylko z dwóch powodów. Po pierwsze chcę Cię przeprosić za to co się wydarzyło między nami. Zrozumiałem jak bardzo jest utrata ważnych osób, po śmierci mojej zrobiło mi się go szkoda. Przyniesiono nasze zamówienie. - Zmarła pod koniec wakacji. Zacząłem doceniać innych. Przyjechałem tutaj specjalnie żeby Cię przeprosić. Wybaczysz mi? Proszę wiem, że miałaś trudno w życiu, a Ja Ci nie pomagałem. Jeszcze raz zakończył swój monolog. - Diego szkoda mi ze względu twojej mamy, naprawdę musiało Ci być ciężko. Wierzę w Twoje przeprosiny. Jestem z wstanie Ci wybaczyć, ale mam nadzieję, że się na tym nie przejadę. - Ach.. Jest jeszcze jedna sprawa. Jesteś przyjaciółką Fran?- kiwnęłam głową twierdząco. Czyżby mu się Drugą sprawą dla której tutaj przyjechałem, to właśnie dla niej. Jej uroda mnie urzekła, Ludmiła pokazywała mi wasze różne zdjęcia. A teraz poznałem jej charakter. Nie chcę Cię w jakiś sposób urazić, ale jest ona wyjątkowa. Przy niej czuję się swobodnie. Dużo z nią rozmawiałem wczoraj, ale nie pytałem czy kogoś ma. Ma chłopaka?- zapytał a ja zakrztusiłam się czekoladą. - Ttak Marco, ale są razem tak jakby nie byli. - Czy ona się tobie podoba?- dopowiedziałam. - Nie. Co to, to szybko zaprzeczył. Przeszyłam go A nawet jakby to ona ma wywróciłam teatralnie oczami z Mam jeszcze jedną prośbę. Czy mogłabyś nie mówić Fran o tym co było między nami? - Może mi się kiedyś wymsknąć, ale nie powinno. Nie martw się na zapas. Będę się zbierać, dopóki jeszcze jest wstałam z miejsca. - Odprowadzę Cię, bo jestem pewny, że nadal nie zrobiłaś prawa zaśmiał się. Razem ruszyliśmy do mojego miejsca zamieszkania. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Chłopak mówił mi jak to było beze mnie w szkole i poza nią, nie zabrakło też obgadywania Lary. Z jego opowieści wnioskuję, że przeżyła dużo upokarzających momentów. Nie wiem dlaczego, ale czułam, że ktoś nas obserwuje, albo po prostu idzie za nami. Odwróciłam się. Nikogo nie zauważyłam. - Tobie też wydaje się, że ktoś nas śledzi, czy to tylko moje zauważył Diego. Nagle usłyszałam szelest liści gdzieś za nami. Ponownie się odwróciłam. Znowu nic. Tym razem postanowiłam trochę wrócić. Cofam się kilka kroków w tył. Za dużym drzewem zobaczyłam schowanych Fran i Leona. Ich miny były bezcenne gdy ich zobaczyłam. Po chwili obok mnie pojawił się Diego. Założyłam ręce pod biustem i parsknęłam śmiechem nie mogąc na nich dłużej patrzeć. Reszta dołączyła się do mnie. - Dlaczego nas śledzicie?- zapytałam uspokajając śmiech. Fran szturchnęła Leona aby to ten mówił. Popatrzył na nią groźnym spojrzeniem. - To był pomysł Fran. Poprosiła mnie, bo nie chciała być rzucił. Przyjaciółka uderzyła go z pięści w brzuch, ale to ona na tym bardziej Dobra skoro wszystko mamy wytłumaczone to Fran możesz wrócić z zwrócił się do A my wrócimy do zwrócił się do mnie. Chwycił moją dłoń i szybko pociągnął w stronę posiadłości, na której mieszkamy. Pomachałam im na pożegnanie i próbowałam iść równo z szatynem. Szedł zdecydowanie za szybko, przez co nie nadążałam za nim. Zatrzymałam się a razem ze mną Verdas. Popatrzył na mnie pytającym spojrzeniem. - Idziesz za szybko. Nie obraziłabym się gdybyś posłałam mu uśmiech, który Do tego jestem za głupia na tak szybkie chodzenie, mylą mi się kroki. - Nie chciałem tego powiedzieć. Przepraszam. Nie wiem ile razy będę Cię za to powiedział powoli idąc, przynajmniej już nie idzie tak szybko jak wcześniej. - A ta akcja ze szpiegowaniem to kogo pomysł? Powiedz i nie naprawdę mnie ciekawiło kto to wymyślił. Przeczesał dłonią swoje włosy i westchnął. - Gdy wychodziłem ze szkoły zauważyłem jakąś taką dziwną Fran, zdenerwowaną. Nawet nie wiem jak to nazwać. Stała przy wyjściu i zawzięcie nad czymś myślała. Podeszłem więc do niej i zapytałem czy coś się stało. Ona powiedziała mi, ze poszłaś na spotkanie z Diego. Pamiętam jak mi opowiadałaś o nim, o tym co Ci zrobił. Fran wydawała się jakby była zaśmiał Pojechaliśmy najpierw do domu, myślałem, że zaprosiłaś go do nas, Jednak się pomyliłem, później Fran zaproponowała park i akurat wtedy was zauważyliśmy... - I postanowiliście nas śledzić?- zapytałam przerywając jego jakże ciekawą opowieść. - Tak jakby, chcieliśmy wiedzieć o czym rozmawialiście. To znaczy Fran chciała. A tak poza tym to dlaczego się z nim spotkałaś? - Bo chciał mnie przeprosić, za to jak się Dlaczego rano spóźniłeś i byłeś taki zamyślony? - A co to Violetta nie chcę rozmawiać o tym okej?- spytał poważnie. - Dobrze, ale kiedyś i tak to z Ciebie wyciągnę, nawet jeżeli miałbym użyć siły. Przestań już być taki uderzyłam go lekko z pięści w ramię. Na jego twarzy zagościł wymuszony Proszę szczery uśmiech. Patrz wskazałam na swoją twarz. Zaśmiał O to mi chodziło. W nagrodę otrzymujesz ode mnie wtuliłam się w jego tors, a on objął mnie swoimi ramionami. Dlaczego tylko w jego ramionach czuję się tak bezpiecznie i wyjątkowo. Nie wiem ile staliśmy tak przytuleni do siebie, ale na pewno było to kilka minut. - Leoś, Kochanie kim jest ta dziewczyna?- usłyszałam zza swoich pleców. Odsunęłam się od Verdasa i popatrzyła ma osobę, które nam przerwała. Tym kimś okazała się być Megan. Patrzyła to na szatyna, to na To jest Twoja była?- zadała kolejne pytanie. - Tak to Violetta, moja była dziewczyna. Ale my się tylko przytulaliśmy. Wiesz może i inni inaczej dogadują się po zerwaniu, ale my jesteśmy tak jakby odpowiedział i podszedł do dziewczyny. Poczułam ukłucie w sercu widząc ich razem. Nie wiedziałam co mam robić czy iść do domu, czy zostać i poczekać na chłopaka. - Leon wiesz, że jestem o Ciebie cholernie zazdrosna. Nie wiem dlaczego, ale w Twoim towarzystwie czuję się najszczęśliwszą dziewczyną na kiedyś też mu to mówiłam. Choćbym nie wiem jak bardzo chciała stamtąd iść to nie mogę. Sama nie wiem dlaczego. Czuję coraz większy ucisk serca. Ona go pocałowała, a on oddał pocałunek. Chachałam odchrząknąć i powiedzieć, że też tu jestem, ale oszczędziłam sobie tego i udałam się do domu. Schyliłam twarz i patrzyłam na czubki swoich butów. Dlaczego Leon tak szybko sobie kogoś znalazł, a Ja nadal jestem sama. Czekam na cud, kiedy to znowu będę z Verdasem w szczęśliwym związku. Nie patrząc w ogóle przed siebie przez przypadek wpadłam na kilka osób, ale z grzeczności przepraszałam. Nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie do siebie, zauważyłam przejeżdżający samochód, który jakby nie mój wybawca to pewnie leżałabym na drodze. Silne dłonie chłopaka nadal mnie trzymały. Po perfumach rozpoznałam, że osobą, która mnie uratowała to Leon. Podniosłam głowę aby się upewnić. Miałam rację. Staliśmy w bezruchu wpatrując się sobie w oczy. - Dlaczego poszłaś?- zapytał łagodnym głosem. - Pomyślmy logicznie miałam wybrać pomiędzy patrzeniem jak całujesz się z tą dziewczyną, a pójściem do domu. Trudny wybór, ale wybrałam tą drugą rzuciłam obojętnie. Oddaliłam się od Dziękuję, że nie pozwoliłeś mi na spotkanie z tym dodałam. Odwróciłam się od niego. Rozejrzałam się czy nic nie jedzie, przeszłam przez drogę. Będąc p drugiej stronie odwróciłam głowę. Szatyn stał w miejscu, lecz po chwili włożył dłonie do kieszeni spodni i poszedł gdzieś. Nagle na kogoś wpadłam, w skutek czego upadłam. Podniosłam głowę tym kimś okazała się być Venessa. Wstałam z brudnego betonu i nie odzywając się wyminęłam ją. Ten dzień jest jakiś pokręcony, ale najbardziej ciekawi mnie dlaczego Leon tak zareagował na moje pytanie. ^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^*^* No i jest rozdział 47 xp Dzisiaj wcześniej, bo jadę na zakupy, a chciałam teraz dodać więc wzięłam się w garść i napisałam to coś xDDD nie wiem jak długość, bo pisałam bezpośrednio na bloggerze ;p Jeżeli chcecie ROZDZIAŁ 48 w piatek to ma się pojawić tutaj 27 KOMENTARZY Dacie radę. Jak zawsze w Was wierzę <3333 Dziękuję wszystkim, którzy poświęcają swój czas na komentarz <333 Bardzo kocham Was wszystkich :*** Dziękuję za nominacje do LBA trochę mi się ich nazbierało. Dziękuję jeszcze raz <333 Do następnego :* Ludzi online: 1308, w tym 16 zalogowanych użytkowników i 1292 gości. Użytkowników: 320078, obrazków: 503563, w tym dodanych dziś: 66, wczoraj: 63 przedwczoraj: 0, czekających na rozpatrzenie: 0 Kopiowanie wskazane za podaniem źródła. - Serio ? – Zapytałem lekko zdziwiony. - Jasne że tak głuptasie. – Uśmiechnęła się a ja się zaśmiałem. Bardzo lubię kiedy jest pijana, ale wolałbym żeby była taka trzeźwa. - Może wejdziesz ? – Oczy wyszły mi na wierzch. Nigdy bym nie pomyślał że zapyta mnie czy do niej wejdę. - Że co ? – Zakrztusiłem się, a dziewczyna zarumieniła się - No to idziesz czy nie. – Zapytała się szukając kluczy do domu. - A co na to twoi rodzice ? – Nie chciałem żeby miał przeze mnie kłopoty. - Śpią, jeśli będziemy cicho to się nie zorientują. – Otworzyła drzwi i weszliśmy do środka. Jeszcze nigdy u niej nie byłem, ale dziewczyny mają naprawdę ładny dom. Weszliśmy po schodach na górę i szliśmy korytarzem na wprost. Gdy dziewczyna weszła do pokoju potknęła się o własne nogi i przewróciła się. - Szlak – Wymamrotała a ja podbiegłem do niej i podniosłem ją z ziemi. - Jesteś pijana. – Posadziłem ją na krześle, a ona się tylko zaśmiała - Wiem, że jestem, ale to moja odskocznia. – Wymamrotała i spojrzała na mnie. - Odskocznia od czego ? – Myślałem że ona nie ma problemów. - Od życia, niby nie mam problemów, ale całe moje życie to gówno i lubię od niego uciekać kiedy mam okazję – Mówiła szczerze i to było na poważnie. - Życie to nie jest gówno, a wiem że ty potrafisz dużo z niego czerpać – Dziewczyna uśmiechnęła się. Kazała mi otworzyć okno co też zrobiłem. Dziewczyna usiadła na schodkach od łóżka tak abym miał wolne krzesło. - Czemu nigdy nie robisz imprez w domu ? – Dziewczyna spojrzała na mnie. - Robię zawsze imprezę na koniec roku szkolnego, wtedy przychodzi cała szkoła więc jest potem dużo sprzątania. - A co na to twoi rodzice ? - Oni zgodzili się abym zrobiła imprezę pod warunkiem, że ja i Day wszystko posprzątamy. – Zaśmiała się. Spojrzałem jej prosto w oczy i patrzyliśmy w nie tak przez dłuższą chwilę. - Pocałuj mnie – Przygryzła dolną wargę, zbiła z tropu. - Co ? – Wydukałem. Chciałem to zrobić od dnia kiedy się pogodziliśmy, albo nawet odkąd ją poznałem. - Wiem że chcesz to zrobić, a ta okazja może się już więcej nie powtórzyć – przygryzła wargę i uśmiechnęła się. Przybliżyłem się do niej i złączyłem nasze usta. Mój język dostał się do jej, więc pogłębiłem nasz pocałunek. Przeniosłem swoją prawą rękę na jej policzek i delikatnie posmyrałem kciukiem jej twarz. Nasz pocałunek był delikatny. Dziewczyna odsunęła się ode mnie i przygryzła wargę. - Świetnie całujesz – Uśmiechnęła się, a ja się zarumieniłem. - Ty też. – Powiedziała dziewczyna i spojrzała na zegarek. - Chciałbym to powtórzyć – Palnąłem a dziewczyna się zaśmiała. - Może kiedyś to Wyszeptała, ale usłyszałem ją. - Jakie masz w ogóle plany na przyszłość ? – Byłem bardzo ciekawy co takiego planuje. - Złożyłam papiery do Los Angeles do college sztuki, sportu i muzyki - Kim chcesz być w przyszłości ? - Siatkarką – Wymamrotała - To czemu nie jesteś w drużynie siatkarek szkolnych ? – Byłem zdziwiony, ponieważ, sam nie wiem - Mam wtedy trening cheerliderek, i nie mam czasu, ale uwielbiam grać w siatkówkę. – Zaśmiała się - A ty jakie masz plany ? – Zachichotała i wsunęła się bardziej na łóżko, abym mógł usiąść obok niej. - Też, się wybieram, na ten sam collage co ty, ale jak się nie dostanę do chcę iść do Nowego Yorku i chciałbym być muzykiem lub piłkarzem. Rozmawialiśmy tak jeszcze dobre dwie godziny, i było naprawdę fajne. Usłyszeliśmy, jak Day wróciła do swojego pokoju. Spojrzałem na zegarek. - Już po 2 w nocy będę się już zbierał – Uśmiechnąłem się i chciałem wstać gdy dziewczyna mnie zatrzymała. - Zostań u mnie na noc. – Wymamrotała - Ale Cam, jesteś tego pewna ? – Zapytałem a ona skinęła głową na znak że tak. - Dobrze, skoro chcesz to zostanę. – Znów usiadłem obok niej, a dziewczyna oparła się o regał. - Niall, powiedz mi coś czego nikt nie wie – Wybełkotała, była już pół przytomna więc chyba nie wiedziała co mówi, nie przeszkadzało mi to za bardzo. - Powiem pod warunkiem że ty też mi coś powiesz. – Kiwnęła głową i usiadła obok mnie. Oboje oparliśmy się o ścianę a Camila położyła swoją głowę na moim ramieniu. - No więc jestem prawiczkiem – dziewczyna zerwała się i spojrzała na mnie ze zdziwieniem. - Serio ? Nie wyglądasz na prawiczka. – Zaśmiała się i znów oparła się o moje ramię. - Wiesz, pozory mylą. Czemu aż tak bardzo Cię to dziwi ? – Nie wiedziałem co jest takiego złego w tym że jeszcze nie spałem z żadną dziewczyną. - Może dlatego że zadaje się z Malikiem a on przeleciał już połowę tej szkoły. – Zachichotała, nie powiem bo to było śmieszne, ale ja nie mam potrzeby pieprzyć co dziennie inną laskę. - No, ale ty jesteś dziewicą. – Stwierdziłem a brunetka spojrzała na mnie. - No i co że jestem, dobrze mi z tym. – Wzruszyła ramionami. - Podasz mi powód czemu nie spałaś jeszcze z żadnym chłopakiem ? – Tak, wiem jestem bardzo ciekawski, ale ona mi się podoba i chciałem poznać jej odpowiedź. - Ogólnie dziewictwo nie ma dla mnie wielkiej wagi, ale muszę być na to gotowa i chciałabym zrobić to z osobą, do której coś czuję. – Wymamrotała. Cóż to jest odpowiedź której się spodziewałem i cieszę się że chce to zrobić świadomie z kimś a nie z przypadkową osobą na imprezie. - A ty czemu jeszcze z nikim nie spałeś ? – Znów spojrzała na mnie - Cóż, wydaje mi się, że miałem jeszcze takiej potrzeby, ale też chciałbym zrobić to z kimś wyjątkowym – Uśmiechnąłem się. Dziewczyna położyła swoją malutką rączkę na mojej i splotła nasze palce. Kurwa. Ona jest taka uczuciowa kiedy jest pijana. - Wiesz Niall, wydaję mi się że dziewczyna która skradnie twoje serce, będzie najszczęśliwszą osobą na świecie. – Spojrzała na mnie i szeroko się uśmiechnęła. Ja też to zrobiłem. Jej włosy opadły na oczy więc odgarnąłem je za ucho. Przyglądałem się jak bawi się moimi palcami, to było naprawdę urocze jak na osobę która skrywa emocje. A co jeśli ty jesteś dziewczyną która już skradła moje serce ? - Nie powiedziałaś mi czego nikt o tobie nie wie – Przerwałem naszą niezręczną ciszę. - Kiedyś miałam na imię Diana, ale moja babcia kiedy się o tym dowiedziała to kazała zmienić mi imię. – Wymamrotała - Ile lat nazywałaś się Diana ? – Też miałem kolegę któremu nie podobało się imię więc rodzice mi zmienili. - Jak miałam 3 latka to mama zmieniła mi na Camila ale na drugie mam Diana. – To urocze że odważyła się mi o tym powiedzieć. Cam wcale nie jest taka jaką udaję. - A czemu twoja babcia kazała zmienić Ci imię ? - Ponieważ moja babcia miała siostrę rodzoną która nazywała się Diana zginęła w wypadku a babcia nie chciała, aby za każdy razem kiedy mnie zawoła przypominać sobie o swojej siostrze. One były bardzo zżyte i moja babcia nie wiedziała czemu Bóg ją tak ukarał. – Była przejęta tym co mówiła i wiedziała jak ważne to było dla jej babci. - Co twoim zdaniem chłopak najbardziej romantycznego może zrobić dla dziewczyny ? – Palnęła tak po prostu. Tak właściwie nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem. - Nie zastanawiałem się nigdy nad tym, ale mógłbym napisać piosenkę dla dziewczyny. – Palnąłem nawet nie myśląc o tym, ale mógłbym napisać skoro chcę zostać muzykiem. - Dla mnie jest to najromantyczniejsza rzecz na świecie. – Skoro tak uważasz, mogę napisać, setki tylko dla ciebie i podzielić się z nimi światem aby każdy kto stąpa po ziemi wiedział jak bardzo Cię kocham ? To nie możliwe. Miłość zaczyna się po czterech miesiącach zauroczenia. A czy jest to możliwe że można kochać kogoś wcześniej ? - Naprawdę tak myślisz ? – Czy ona jest teraz ze mną szczera ? - Tak, to naprawdę wielki czyn mieć tyle odwagi w sobie aby tak dobrze dobrać słowa o kimś kto jest wyjątkowy dla osoby która pisze piosenkę. – Ziewnęła. Ona mówiła prawdę. Ona ma zupełnie inny pogląd na świat niż ja. Camila dostrzega te wszystkie szczegóły na które ja nie zwracam uwagi. Ona jest wyjątkowa. I chciałbym aby znów wyszła ze swojej skorupki i pokazała się od tej prawdziwej strony. - Zróbmy sobie zdjęcie. – Uśmiechnęła się i wzięła swój telefon. Włączyła aparat i kazała mi się ustawić. Założyłem swoje okulary i lekko się uśmiechnąłem. Camila zrobiła minę typu ,,jestem w mafii wypierdalaj''. Śmiać mi się zachciało kiedy zrobiliśmy to zdjęcie. - No to zdjęcie mamy już zaliczone. – Zachichotała i wstała z łóżka. - Gdzie idziesz ? – Wstałem zaraz za nią. - Do łazienki. Musze się przebrać przecież nie będę spała w ubraniu. – Puściła mi oczko i zamknęła się w łazience. Przeglądałem jej zdjęcia na półkach i zobaczyłem że ma zdjęcie z Liamem, Louisem, Zaynem Harrym, Victorią, Day oraz jakimiś dziewczynami - Ciekawą mam galerię prawda – Odezwała się stojąc za mną. - Kim są te dziewczyny ? – Myślałem że znam wszystkich jej przyjaciół. - Cóż w gimnazjum byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale pokłóciłyśmy się, a one trzy poszły do innego liceum. – Odeszła ode mnie i nie drążyła już tego tematu. - Rozumiem że śpisz w ubraniach ? – Zachichotała i położyła się na łóżku. Zdjąłem bluzkę i spodnie więc zostałem w bokserkach. Wszedłem po schodkach, położyłem się obok niej i przykryłem się. - Jesteś pierwszym chłopakiem z którym śpię w jednym łóżku. – Odwróciła się w moją stronę i przejechała palcem po moim gołym ramieniu. Chciałbym być pierwszym i ostatnim z którym dzieliłabyś łóżko. Uśmiechnęła się do mnie. Położyłem swoją rękę na jej biodrze i poczułem jak przez jej siało przechodzą ciarki. - Nie bój się – Wyszeptałem a ona spojrzała mi w oczy. - Nie boje się, ale jeszcze żaden chłopak mnie tak nie dotykał. – Wyszeptała i przysunęła się do mnie. - Nawet Harry ? Byłem naprawdę zdziwiony - Nawet on – Odpowiedziała i złączyła znów nasze usta w pocałunku jej język szybko odnalazł mój więc pogłębiłem pocałunek. Przesunąłem swoją rękę na jej pośladek dzięki czemu bardziej się przysunęła i splotła nasze nogi. Jej ręka wplątała się w moje włosy po czym lekko je szarpnęła. To było takie niesamowite uczucie, którego nie chciałem za nic przerwać. Camila odsunęła się ode mnie i związała włosy. Przytuliła się do mnie i ostatni raz na mnie spojrzała. - Dobranoc Niall. – Powiedział i wtuliła się w mój tors. - Dobranoc Cam – Odpowiedziałem dziewczynie i objąłem ją ramieniem. Przyglądałem się na dziewczynę i zauważyłem że, jej oddech się wyrównał. To musiało oznaczać że już zasnęła. Zamknąłem oczy i też usnąłem. Obudziłem się rano i zauważyłem że Camila jeszcze śpi. Zaczęła się wiercić i odwróciła się w moją stronę. Powoli otworzyła oczy i spojrzała na mnie. - Dzień Dobry – Uśmiechnąłem się do dziewczyny, a ona to odwzajemniła. Wyglądała pięknie rano, kiedy mnie potargane włosy, które opadały jej na twarz. Odgarnąłem je a dziewczyna zaśmiała się. - Wyspana ? – Zadałem jej pytanie kiedy usiadła na łóżku co też zrobiłem - Powiem Ci że tak. Jesteś naprawdę wygodną poduszką – Zaśmiała się i wstała z łóżka. - To bardzo miłe z twojej strony. – Powiedziałem sarkastycznie. - Wiem – Zniknęła wchodząc do łazienki a ja wstałem z łóżka. Dziewczyna wróciła ubrana w dresy i luźną koszulkę. Wziąłem swoje rzeczy i poszedłem do toalety. Załatwiłem się i ubrałem, wyszedłem z łazienki a Camila siedziała na krzesełku. - Cam jak mam wyjść żeby twoi rodzice mnie nie zobaczyli ? – Chciałem wyjść ponieważ mój tata wyjechał do pracy i chciałem iść do domu, przebrać się. - Moi rodzice są dzisiaj w pracy więc jak już chcesz iść to odprowadzę cię na dół. – Kiwnąłem głową na zgodę i wyszliśmy z pokoju dziewczyny. Dziewczyna odprowadziła mnie do drzwi i miałem już wychodzić, ale złapała mnie za rękę. - Nie pożegnasz się ze mną ? – Przygryzła dolną wargę. Pochyliłem się i zrobiłem dzióbek aby mogła mnie pocałować w usta, ale tego nie zrobiła. Spojrzała na mnie i zaśmiała się, pocałowała mnie w policzek i uśmiechnęła się. - Do zobaczenia – Powiedziałem do dziewczyny - Pa Niall – Zaśmiała się i wyszedłem z domu. Coś mi się wydaje że się na tym nie = KOMENTUJESZ Notka : ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ W SOBOTĘ JEŚLI BĘDZIE PRZYNAJMNIEJ 7 KOMENTARZY

powiedz mi coś czego nie wiem